Blog to moja terapia niekonsekwencji i wsparcie w realizacji podjętych decyzji. Podobno wystarczy zmienić jedną rzecz w sobie by zmienić całe życie, tak więc to czynię.
Kategorie: Wszystkie | BAJKI | DIETA DUKANA | firma | krechy | perypetie z dziećmi | z życia wzięte
RSS

DIETA DUKANA

niedziela, 26 września 2010

przeokropnie trufny powrót do diety i do upragnionej wagi. Ogranizm mi się zbuntował i 3 tygodnie praktycznie nic, zero efektów. Nareszcie coś się ruszyło w bólach 2,5 kg! uf, to naczy że jeszcze 7,5 zostało. Alre ugruntowane, ustabilizowane.

Oczywiście jak to zwykle bywa, mam tweraz ochotę robić ciasta, smarzyć, piec frykasy,  poto tylko zeby byćw kuchni. No w życiu nie sędzałąm tyle czasu przy kuchence jak teraz gdy chce zrewać z podjadaniem.

Nic to zaciskam pasa, zbieram w sobie resztki energii zostało 23 dni do powortu do pracy w biurze.

Motywuje mnie, to że wchodzę "na pokoje" , a tam szmer zazdrości, bo jestem super seksi laską, i nie wygladam na swój wiek. I tego bedę się trzymać )) Póki co za jakieś 2 kg zmieszcze się na luzie w nową sukienkę któa sobie kupiłam ))

Tagi: duc
13:57, nataszagf , DIETA DUKANA
Link Komentarze (10) »
czwartek, 02 września 2010

Resztkami zdrowego rozsądku broniłam się przed kapitulacją. Waga stałą jak zaklęta. Tłumaczyłma sobie że to mój biedny organizm dręczony nie konsekwencją uporczywie się broni, bo znowu nie wie co zamierzam i na wszelki wypadek gromadzi zapasy. Ale wiecie jak to jest rozum rozumem, a waga wagą. Jeśli kolejny dzień wlewasz w siebie 3 litry wody i tylko oblizujesz się na tony słodyczy nawiesione przez babcie dla wnuków to normanie szlak cię trafia jak wchodzisz na wagę i w najlepszym razie się nie rusza, a przeważnie idzie w lekko w górę. No i dziś rano udało się przełamać magiczne 73,2 i dziś jest 72,4. Ufff. Szczęśliwość moja nie ma granic.

Z tydzień niestety duże zagrożenie, bo jadę na 3 dni szkolenia...Zobaczymy jak to będzie.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Dziś poniedziałek rozpoczynam 2 tydzień diety. Waga 73,6 czyli 200 g wiecej niż w ostatnim dniu fazy 1 na samych białkach. Jestem zadowolona, znaczy, że zaczęłam chudnąc i nie gromadze wody. Choć wczoraj zgrzeszyłam następująco:

nie piekę ciast z założenia, bo wizja mnie przykładnej żony narazie mi nie pasuje, wciąż uciekam od wizerunku w jaki życie mnie wpisało i w jakim ponoć mi do twarzy wystarczy że notorycznie wszystkich karmię a co za tym idzir gotuje, tak więc nie piekę ciast ale jak jestem na diecie ma nieodpartą ochotę na pieczenie. Tak wiec wczoraj zorbiłam 2. Kompletna wariatka.

Obłędne serniki na zimno w foremkach muflonkowych z owocami i galaretką na wierzchu, na spodzie jedne biszkopcik. Po wyjęcie z foremki podane na talerzyku, polane sosem czekoladowym i przyzdobione listkiem szauwi, akurat mięta mi jakoś zmarniała jedzona przez owady natomiast szauwia ma się świetnie. Nie ja ich nie jadłam, no przecież jestem na diecie, za to wylizałam resztki po produkcyjne i po dzieciach. Ale to nie koniec, drugie ciasto to był biszkopt z owocami, ponieważ wyszedł jakiś płaski, choć pyszny to zjadłam jego połowe bo nikt nie chciał i szkoda mi go było.

Do tego z mężem dużo wczoraj pożadkowaliśmy i zmienialiśmy w naszym mieszkaniu więc po południu uraczyliśmy się po za iastem drinkiem w moim przypadku wódka z sokiem jabłkowym.

Tak więc grzesznie było ale nie żałuję.

Dziś czując powiew sukcesu po wejściu na wagę, więc się przyłożyłam i korzystają z z tego, że nie muszę iść do pracy ugotowałam sobie nawet warzywa z rodzaju tych okropnych i bardzo dietetycznych czyli pietruszkę i selara. Zamierzam je jeść przez cały dzień.

Na śniadanko póki co był serek biały super chudy z pomidorem i zieloną pietruszką oraz kuminem rzymskim, oraz 2 jaja na miękko.

Dziś niestety tesciowa do nas przyjeżdża no i trochę mi głupio, że jestem teraz od niej grubsza, bo ona przecież zrobiła się filigranowa jest 10 miesac na diecie DUKANA i nie pytałam ale tak na oko to ze 40 kg schudła. Normalnie z baby wielkiej nalanej zrobiła się laska. Ale trudno, cierp psychiko skoro pozwoliłaś na to by ciało miało co chciało )))

Mój mąż w prawdzie jest zachwycony moim dużym ponownie biustem, ale mnie to zbytnio nie cieszy bo znowu żadne biustonosze nie są na mnie dobre. Z 75B/C na 80D... masakra. Kupiłam jedne biustonosz w nadzii, że przecież zaraz znowu schudnę.

Tagi: dukan
11:10, nataszagf , DIETA DUKANA
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 sierpnia 2010

Rezultaty, 5 dni na diecie protal faz 1 - 2 kg... No za pierwszym razem było lepiej i obtymistyczniej, bo 6kg czy 7 - już nie pamiętam. Jednak nękanie  ogranizmu dietą , a potem nie konsekwencja i to co tydzień zrobiły swoje organizm się przyzwyczaił i teraz nie reaguje tak pięknie jak za pierwszym razem.

Ale nie poddaje się, jestem zdeterminowana.

Pierwszy dzień + warzywa sprawił że przybrałam 1kg ale to norma. Dam radę. Tym razem.

Choć już wczoraj miałam ochotę powiedzieć przecież i tak nic mi nie wychodzi, do bani to wszystko. Chciałam kupić czekoladę i zjeść lody i kanapki ale wytrwałam i  o to chodzi.

Właściwie to wydaje mi się, że trudniej jest za drugim razem więc tym bardziej jestem z siebie dumna. Tak to dodaje mi otuchy.

czwartek, 19 sierpnia 2010

Anegdota rodzinna z 18 sierpnia

jedziemy samochodem na zakupy ubraniowe dla mojego męża

córka pyta -  Mamo, a co będziemy kupować?

- Ubrania dla taty, kochanie.- Odpowiadam.

- Tatoooo..., a kupimy mamie sukienkę wychudzającą?

Na co tata - A po co mamie sukienka "wychudzająca"?

- No przecież jest gruba. - odpowiada nieskrępowanie moja córka.

Na co tata - Czemu tak uważasz?

- Wygląda jak by w ciąży, a pytałam i mówi, że nie jest w ciąży. - moja nieodrodna córeczka lat 4,5 ma już doświadczenie, bo ma młodszego brata.

........bez komentarza........

Tagi: dukan
11:21, nataszagf , DIETA DUKANA
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12